piątek, 21 czerwca 2013

1.

*Oczami Chaza*

- Ej ! Za 5 dni wakacje! - krzyknąłem do Christiana i Sophie którzy siedzieli zmęczeni w szkolnej stołówce.
-Chyba ktoś tu się nie wyspał?- zapytałem siadając na przeciwko nich.
-No co ty nie powiesz,Chaz - odpowiedział groźnie Christian poprawiając swoją grzywkę i kładąc głowę na  stole.
- Ej, czemu się nie odzywasz Sophie? - nic.
-Ej! - znów cisza.
- SOOOOPPHHIIEE! - krzyknąłem. W tym momencie szanowna księżniczka postanowiła podnieść swoją głowę. Zaspanymi oczami patrzyła na mnie niewinnie.
- Co? - zapytała zachrypniętym głosem.
- Spałaś coś w ogóle? - wtrącił się Christian. No nareszcie, wstał.
- N-no..może z 3 godzinki - odpowiedziała speszona Honey.
- No chyba śnisz. Co ty dziewczyno robiłaś?- zapytałem z niedowierzaniem.
- Uczyłam się. Dzisiaj test z matmy, pamiętacie? - pobudzona odpowiedziała.
- No tak,ale ,żeby uczyć się do 3 w nocy.... - powiedziałem i na tym zakończyliśmy temat. Dokończyliśmy nasz lunch i ruszyliśmy do sali lekcyjnej gdzie miała się odbyć biologia. Nienawidzę jej. Usiedliśmy we trójkę w ławce i wyciągneliśmy książki. Ja i Beadles postanowiliśmy, z resztą tak jak zawsze, że wyciągniemy również nasze telefony aby posłuchać muzyki. Lepsze to niż słuchanie jak pani szanowna Smith opowiada cóż robiła w weekend. Popatrzyłem się na Sophie która była już skupiona i powtarzała lekcję. Nasza mała kujonica.

*Oczami Sophie*
O matko, nigdy nie byłam tak zmęczona. Musiałam się uczyć, dzisiaj najważniejszy test z całego roku szkolnego. I do tego z matmy. Jeżeli napiszę go na 5 to będę miała 5 na koniec roku z tego przedmiotu. A wtedy byłabym uszczęśliwiona. Gdy dostanę tą ocenę będą większe szanse ,że rodzice pozwolą mi na spokojne wakacje. Ponieważ nie chcę słuchać jak przez całą drogę nad jezioro gdzie jedziemy co roku z rodzicami oni śpiewają jakieś chore piosenki harcerskie, a potem każą mi pomagać w łowieniu ryb które potem będę musiała jeść. Może w tym roku coś się zmieni i pozwolą mi nie jechać. Chociaż wątpię, ale mam nadzieję. A to jest najważniejsze.
Dzwonek zadzwonił na lekcję. Uśmiechnęłam się do Christiana i Chaza i czekałam na nauczycielkę.
Podczas gdy ona prowadziła lekcję , a w sumie to opowiadała jak pół roku temu była na wycieczce i bla bla bla..... ja w tym czasie rozejrzałam się po klasie. Siedzę z chłopakami z tyłu klasy, jednak widać nas. W klasie jest 28 uczniów. Ławki są podzielone tak ,że siedzi się po trzy osoby. Pod tablicą siedzą osoby które nie mają miejsca ,ponieważ wchodzą ostatnie na lekcje. Wiecie.....takie troche ćpuny i palacze, no nie ważne. Troche dalej siedzą masakryczne kujony które słuchają na lekcji.... i takie tam. A na końcu siedzą normalne osoby , troche pomieszane. W tym ja i moi wariaci. Kocham ich i dziękuję ,że przy mnie są.

*Oczami Chaza*
 - Ej, Christian! - zawołałem swojego przyjaciela kiedy ujrzałem go na korytarzu. Nie było z nim Sophie, uff.
- No? Co tam? - odpowiedział gdy już podszedł do mnie.
- Jest sprawa.
- No jaka?
- Chodź za szkołe. - i ruszyliśmy za budynek. Na szczęście nie było nikogo.
- Posłuchaj...Justin chciałby się z nami spotkać. Zadzwonił do mnie.- powiedziałem gdy doszliśmy i czekałem na jego reakcję. Patrzył się najpierw na mnie z niedowierzaniem ,a po chwili na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech. Wyglądał jakby właśnie dostał swojego ulubionego batona.
- No co ty nie powiesz?! - zaczął wariować. Rzucił się na mnie. Zacząłem się z nimi śmiać. Ale pora było dojść do szczegółów.
- No właśnie. Chciałby z nami wyjechać na wakacje. Nad jezioro. Tylko ,że przyjechałby on tam. To jest niesamowite. - powiedziałem nagle. Po tych chorych latach gadania przez kamerkę, możemy w końcu spotkać się twarzą w twarz. Pośmiać się razem.
- Cudownie ! Wysłał Ci adres? A co z Sophie? Pojedzie z nami? Czy co? - zaczął zadawać nagle pytania .
- Spokojnie. Wysłał mi adres. Nie wiem co z nią. Może ją weźmiemy?
- No na pewno. Musimy. Jest przecież naszym aniołkiem. I do tego pasuje do Justina. - zaczął się śmiać.
- Nie zapędzaj się tak bro. Zaraz padniesz w wyobraźnie i będziesz sobie wyobrażał ich ślub. - również zacząłem się śmiać. Obydwoje w śmiech.
- No to musimy jej to powiedzieć. Ale może nie mówmy nic o Bieberze.- zaproponował Chris. I miał rację. Gdyby Honey dowiedziała się o tym ,że pojedzie z nami jakiś obcy dla niej facet od razu się nie zgodzi. Więc lepiej zostawić to dla nas. Boję się tylko o jedno.A mianowicie o to ,że nie polubi Justina. Ale nie mogę tak myśleć,bo jeszcze tak będzie. Tutaj trzeba myśleć pozytywnie.
- No to lecimy! - krzyknął.
- Nie.
- Jak to? - zapytał.
- Sophie jest w domu. A my mamy jeszcze jedną lekcję dodatkową. - powiedziałem ,a na jego buzi wyszedł jakiś dziwny grymas. No trudno. Po tej rozmowie usłyszeliśmy dzwonek i szybkim krokiem ruszyliśmy do klasy. Nie było jeszcze nauczycielki. Usiedliśmy w ławce i każdy z nas odpłynął w swój świat.

***
Oto pierwszy rozdział. 
Mam nadzieję ,że spodobał się wam. 
~ madelaine.


1 komentarz:

  1. Super ! Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów

    OdpowiedzUsuń