*Oczami Justina*
Kiedy pożegnaliśmy się ze wszystkimi , Sophie pociągnęła mnie za rękę w stronę naszych namiotów.
- Czemu tam idziemy?- zapytałem nagle
- Może dlatego ,że jesteśmy cali mokrzy ,a jest zimno. - odpowiedziała.
- Masz rację. - uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją w czoło. Przez całą drogę nie odzywaliśmy się. Gdy doszliśmy do naszych namiotów ja wszedłem do swojego, a ona do swojego. Przebrałem się w długie czarne rurki , czerwoną bluzę zakładaną przez głowę oraz czerwone Supry. Gdy wyszedłem podszedłem do namiotu Sophie. Po chwili z niego wyszła. Miała na sobie czarne getry oraz luźną bluzkę z krótkim rękawem ,a na to czarną bluzę. Na nogach miała czarne converse.
- Ślicznie wyglądasz. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
- Ty również. - odpowiedziała i złapała mnie za rękę. Ruszyliśmy.
- Opowiedz mi o sobie.- wtrąciłem nagle.
- A co chcesz wiedzieć?
- Wszystko. Co lubisz robić, czego słuchasz, skąd jesteś, jaka jesteś, a no i najważniejsze pytanie. Czemu chłopcy nazywają Cię Honey?
- Lubię czytać, pisać oraz słuchać muzyki.Lubię słuchać tego co mi wpadnie w ucho. Jestem z Los Angeles. Jestem cicha, jestem kujonicą, jestem miła. Honey? Mówią na mnie tak ,ponieważ jestem ich skarbkiem. Znamy się od przedszkola. Zawsze się przyjaźniliśmy. Ich nie obchodzi to ,że hejtują mnie w szkole, że mam takie i takie oceny. Oni będą zawsze przy mnie i będą mnie wspierać. - dokończyłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Hejtują Cię w szkole? Dlatego ,że jesteś mądrą, inteligentną i śliczną dziewczyną? Trzeba być do sedna walniętym na mózg aby hejtować Cię. Mam nadzieję ,że nie przejmujesz się taką żałosną krytyką. Tak, masz racje. Chłopcy są cudowni. Też się przyjaźniliśmy, ale musiałem wyjechać. Niestety. To była jedna szansa na million. Nie mogłem jej zmarnować. Ale zrozumieli to,bo wiedzieli ile muzyka dla mnie znaczy. Odkąd wyjechałem, to jedyne o czym marzyłem to to ,aby właśnie pojechać tutaj i się z nimi spotkać. Ale spotkało mnie jeszcze większe szczęście. - powiedziałem i uśmiechnąłem się do Shopie. Zaczerwieniła się lekko. Pocałowałem ją w usta i postanowiliśmy już wracać do przyjaciół.
- Wiem o Tobie to, co chciałbym wiedzieć. Reszty nie musisz mi mówić. Poznam Cię. - powiedziałem szeptem kiedy już dochodziliśmy do pomostu gdzie spotkaliśmy naszych przyjaciół.
- Już się wykąpaliście do wyczerpania sił? - zapytałem Chaza i Christiana którzy byli cali przemoknięci do suchej nitki. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i wróciliśmy na nasz obręb.
- Jesteśmy strasznie głodni. - powiedział Chaz i Christian.
- Mam wór słodyczy. - wtrąciła się Shopie.
- To idziemy do Ciebie! - rzucili chórem i powędrowaliśmy do jej namiotu.
- Ale ty masz tu czysto. - powiedziałem rozglądając się w około.
- Aj tam. Bez przesady. - odpowiedziała i uśmiechnęła się. Usiedliśmy ,a moja shawty podeszła do walizki i wyciągnęła worek słodyczy.
- Nie kłamałaś. Na prawdę masz tego sporo. - wtrącił Christian.
- Przecież ja nie kłamię. - zaśmiała się Shopie i podała nam worek, a sama położyła się tak ,że głowę miała na moich nogach.
- Słodko. - powiedział nagle Chaz.
- Ale słodycze czy my? - zaśmiałem się.
- Wy .....słodycze też - wybuchnęliśmy śmiechem.Uwielbiam takie wieczory. Najlepsi przyjaciele , najlepsza dziewczyna..i najlepsze słodycze.
- Kocham was. - powiedziałem nagle. Znów wybuchnęliśmy śmiechem.
- My Ciebie też. - szepnęła do mnie Sophie. Pocałowałem ją w usta. Wcinaliśmy różne cukierki, żelki, kwaśne, nie kwaśne. Wszystko było takie pyszne. Niech ta noc trwa wieczność.
- Dochodzi 4. Ludzie święty. - powiedziała nagle Sophie. Wszyscy już byliśmy zmęczeni. Za dużo słodyczy. Oj zdecydowanie.
- Chyba będę musiał się zaprzyjaźnić z dentystą. - zaśmiał się Christian.
- Jak wam sie nie chce możemy spać u mnie. - wtrąciła Honey.
- Okej! - krzyknęliśmy. Wszystkim ten pomysł odpowiadał. Kiedy wybiła 5 postanowiliśmy już się powoli kłaść. Kiedy mieliśmy się szykować do spania, nie zdążyliśmy nic zrobić ,bo całkiem zasnęliśmy. Ja na śpiworze, Sophie miała na mnie głowę , a chłopcy koło nas.
- Dobranoc. - szepnąłem niesłyszalnie.
Cudowny dzień. Cudowny wieczór. Cudowna noc.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz