piątek, 21 czerwca 2013

11.

*Oczami Justina*
- Chłopaki! Musicie mi pomóc! - podbiegłam do dwóch wariatów którzy kłócili się o żelka.
- No co tam Bro? - zabrałem im żelka,zjadłem go i zacząłem.
- Wiecie...
- Wiemy.
- No i jest sprawa. Nie zapytałem jej jeszcze o to czy będzie ze mną. A chciałbym to zrobić w najbardziej szalony sposób i wtedy kiedy nie będzie się tego spodziewać. Najlepiej jak jeszcze dziś. - powiedziałem uśmiechając się.
- No jasne,że Ci pomożemy! A tak ogólnie to jesteś nam winny żelka. Chodźcie !- krzyknął Chris. Pobiegliśmy się przygotować. Sophie zapędziliśmy do jakiejś dziewczyny z którą miała największy kontakt na ognisku. Mieliśmy zamiar bawić się w jeziorze. Tak nagle. Najlepiej ze wszystkimi. Wtedy wezmę magnetofon, zapytam się jej. Jeżeli mi odpowie, będzie dobrze. Jeżeli nie, chyba zwariuję. To będzie lekko na spontanie. Ale musi się udać. Jest godzina 17. Za chwilę kolacja. Plan zrealizujemy po kolacji. Wszystko jest już ustalone.
- Chodź już Sophie na kolację. - krzyknąłem do niej gdy zauważyłem ją idącą z koleżanką. Skręciły w stronę stołówki.
- Chodźcie chłopaki. - powiedział Christian do mnie i do Somersa (Chaza). Weszliśmy do stołówki ze wszystkimi i zajęliśmy miejsca. Na kolację dzisiaj parówki, kanapki.
- Smacznego. - powiedziała Sophie.
- O, dzisiaj ty pierwsza. - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się.
- Smacznego. - i jedliśmy. Udawałem ,że jest okej ale w głębi duszy się strasznie stresowałem. Nie samym planem. Tylko tym ,że się nie zgodzi. Przecież to ,że mnie kocha nie oznacza ,że chce ze mną być.W końcu odrzuciłem złe myśli na bok i skupiłem się na jedzeniu. Po skończonym posiłku wyszliśmy ze stołówki.
- Idziemy nad jezioro? - zapytałem patrząc się na Sophie.
- Jasne. - wszyscy się zgodzili i ruszyliśmy na jezioro. Było dzisiaj pełno ludzi. Powoli robiło się ciemno. W tle puszczali jakieś piosenki.
- Chodźcie zabawimy się.- zaśmiałem się.
- Ale jak?  - zapytała Sophie.
- Wskakujemy do jeziora, Shawty. - szepnąłem do niej. Wzdrygnęła się. Złapałem ją powoli za rękę. Zaczęliśmy biec na pomost. Cała 4. Gdy byliśmy już na pomoście, Sophie złapała mnie za rękę mocniej. Uśmiechnąłem się do niej i wszyscy skoczyliśmy do jeziora. Każdy bił brawo i krzyczał "uhu!".Czy coś. Wynurzyliśmy się na powierzchnie. Sophie śmiała się w niebo głosy. Objąłem ją. Byliśmy blisko pomostu więc wyciągnąłem rękę po magnetofon. Przyciągnąłem go do siebie. Ciągle trzymałem Sophie.
- Sophie Cook, czy uczyniłabyś mi ten zaszczyt i została moją dziewczyną? - mój głos rozszedł się na całe jezioro. Słyszeli to wszyscy uczestnicy. Popatrzyłem się na Sophie. Miała łzy w oczach. Zabrała mi magnetofon.
- T-tak.- krzyknęła do magnetofonu. Wszyscy zaczęli bić brawo. Odłożyła magnetofon i objęła mnie. Trzymałem ją. Złączyliśmy się w pocałunku. Najlepszy pocałunek jaki kiedykolwiek przeżyłem. Chaz i Christian skakali ze szczęścia w wodzie.
- Kocham Cię , Shawty. - szepnąłem.
- Czyli teraz mam nową ksywkę? - zaśmiała się.
- Ja też Cię kocham, Justin. - dokończyła i pocałowała mnie. Puściłem ją. Zaczęliśmy się wszyscy chlapać. Nagle poczułem jak kto mnie podtapia. Była to Sophie. Zanurzyłem się w wodzie i pociągnąłem ją za sobą. Byliśmy pod wodą. Objąłem ją i pocałowałem. Wynurzyliśmy się po chwili z wody.
- Uwierz. - szepnąłem jej do ucha. Nie wiem czemu. Może chciałem aby mnie poznała. Ona uśmiechnęła się ale widać było jakby sobie coś przypomniała. Podpłynęła do Christiana.

*Oczami Sophie*
Kiedy mój chłopak, Justin Bieber powiedział do mnie 'Uwierz' wtedy przypomniało mi się jak powiedział to do mnie kiedy byliśmy u mnie w domu,po rozmowie z rodzicami. Teraz zrozumiałam ,że chodziło mu o to abym powoli przyzwyczajała  się do Justina.
- Wiem o co Ci chodziło, Christian.- powiedziałam do niego kiedy podpłynęłam w jego stronę.
- Z czym? - zapytał zdziwiony.
- Pamiętasz kiedy u mnie w domu ,kiedy płakałam po rozmowie z rodzicami szepnąłeś do mnie 'Uwierz'? Wiem ,że chciałeś wtedy przyzwyczaić mnie powoli do Justina. Skąd to wiem? Właśnie mi to szepnął do ucha. - powiedziałam. Christian się zaśmiał.
- Masz rację. - objął mnie i nagle krzyknął.
- Masz chłopaka Justina Biebera! Czy ty to rozumiesz?!- jak zwariowany taplał się w wodzie. Śmiałam się z niego i podpłynęłam do Justina. Rozmawiał z Chazem.
- No i jak tam? - zapytał się mnie Chaz.
- A super - uśmiechnęłam się do niego i poczułam ręce Justina na moim brzuchu.
- Co? - zapytałam odwracając się do niego.
- Nic. Jezu , jak się cieszę ,że Cię poznałem. Muszę się o Tobie dużo dowiedzieć. - powiedział i pocałował mnie czule w usta.
- To chodź. - szepnęłam mu do ucha i ruszyliśmy w stronę brzegu.

***
Nareszcie Justin jest z Shopie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz