piątek, 21 czerwca 2013

5.

*Nad jeziorem*
*Oczami Chaza*
- Tu jest cudownie !- usłyszałem krzyk Sophie która właśnie wychodziła z auta.
- Podoba ci się? - zapytał Christian. Ona tylko rzuciła się na niego.
- A ja? To ja to wymyśliłem.- powiedziałem smutny. Ona odkleiła się od Chrisa i rzuciła się na mnie. Przytuliła mnie tak mocno,że w pewnym momencie już nie mogłem oddychać.
- Okej. Dość tych czułości. Udusisz mnie, Sophie. - zaśmiałem się ,a ona wreszcie mnie puściła. Wyciągnąłem walizki wraz z Christianem i ruszyliśmy do naszych namiotów.
- Nasze namioty są w odległym miejscu, tak żebyśmy mieli swoją część tylko dla naszej całej 4. - powiedział Christian. I w pewnym momencie Sophie zapytała.
- A nie 3? - Christian spieprzył. Cholera jasna spieprzył całą sprawę!Było tak dobrze! Zrobiliśmy się czerwoni. Teraz to już koniec. Nie ma wyjścia. Trzeba powiedzieć prawdę.
- Posłuchaj. Tak naprawdę będzie nas 4. Ja, ty, Christian i Justin. - powiedziałem spuszczając głowę.Sophie się zatrzymała.
- Jaki Justin? - zapytała już wkurzona. Wiedziałem ,że będzie wkurzona.
- Bieber. Justin Bieber. Nasz przyjaciel. Nie spotykaliśmy się przez lata. Teraz mieliśmy okazję więc ją wykorzystaliśmy.
- To po co wmieszaliście mnie w to? Mogliście sobie sami pojechać. Teraz spieprzę wam całe wakacje. - zauważyłem jak do oczu napływają jej łzy. Była smutna i rozczarowana ,a najgorsze jest to ,że będzie się obwiniać o wszystko.
- Ponieważ jesteś naszym małym aniołkiem i bez Ciebie nigdzie się nie ruszamy ,bo Cię kochamy. - powiedział Christian i próbował się do niej przytulić. Jednak ta odepchnęła go, wzięła swoją walizkę i wybrała dla siebie namiot. Każdy będzie miał swój. Weszła do swojego i zamknęła się.
- Spierdoliłeś Beadles. - powiedziałem do niego srogo.
- Teraz to moja wina? To ty chciałeś to ukrywać razem ze mną. Pracowaliśmy razem ale to mnie obwiniasz. Zajebiście. - krzyknął i wszedł do swojego namiotu obok Honey. Po chwili ja również poszedłem do swojego, wpakowałem walizki i wyszedłem z naszego obrębu szukać Justina. Byłem tak wkurwiony ,że aż musiałem zapalić. Pierwszy raz, może od pół roku kiedy taka zwykła cipa mnie zdradziła. Nie ważne.

*Oczami Sophie*
Jak oni mogli? Mogli powiedzieć prawdę, może bym się wkurzyła ale nie tak bardzo jak teraz. Jestem wkurzona, smutna, rozdarta ,a w tym namiocie chociaż jest duży ,jest gorąco. Dopiero co przyjechaliśmy i już sie zjebało. Przeze mnie. Gdybym sie tak nie wkurzyła to może nie było by tak źle. Po chwili postanowiłam wyjść z tego palącego się namiotu i ruszyłam na pomost który był przy jeziorze w naszym obrębie. Siedziałam i myślałam. A w sumie to nie miałam o czym. Chciało mi się płakać z byle jakiego powodu. Nie wiem gdzie jest Chaz, a do Chrisa nie pójdę, a z resztą nawet nie wiem w którym jest namiocie. Są 4 namioty. Mój, Christiana , Chaza i tego...Justina. Nigdy go nie lubiłam. Słyszałam o nim same złe rzeczy i jakoś tak wyszło. Podoba mi się jego muzyka ale jej nie słucham. Jest kolejną gwiazdką gdzie jego faneczki lecą na jego umięśnioną klatę i na pieniądze. Żałosne. Nagle poczułam kroki zbliżające się do mnie. Zakładam ,że to Christian. Po chwili ujrzałam go siadającego koło mnie. Siedzieliśmy w ciszy.
- Ja...- zaczął.
- Nie. Nic nie mów. Rozumiem ,że chcieliście dobrze,bo wiecie ,że nie przepadam za nim. - wtrąciłam mu.
- Masz rację. Chcieliśmy spędzić z nim czas ,ale nie chcieliśmy Cię zostawić ,bo Cię kochamy tak jak jego. To było dla nas trudne. Do tego Justinowi też nie powiedzieliśmy ,że tutaj będziesz, ponieważ nie wiemy jakby zareagował. Wiesz...zmienił się trochę i takie tam. Pewnie tak tęskni za nami ,że wkurzył by się gdyby dowiedział się ,że jakaś dziewczyna też będzie ,a pewnie chciał spędzić tylko z nami czas. No ,a teraz musi się dowiedzieć prawdy tak jak ty. Przepraszamy. - powiedział. Przybliżyłam się do niego i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Rozumiem. Kocham was i wybaczam. Jesteście najlepszymi braćmi na świecie. - szepnęłam do niego.
- A ty najsłodszą siostrą i naszym małym aniołkiem. Też Cię kochamy. - dokończył i przytulił się do mnie. Dziękuję ,że go mam.Jest dla mnie bardzo ważny. Odegrał bardzo ważną rolę w moim życiu. Pomaga mi i mogę na niego liczyć. Tak samo jak na Chaza. Są niesamowici.
- I co teraz będzie? - zapytał nagle.
- Ale co?
- Chodzi o to,co będzie z Tobą i Justinem. Mam nadzieję ,że będzie dobrze...
- Ale ja go nie lubię. - na tym zakończyłam naszą rozmowę. Usłyszeliśmy kroki dochodzące do naszych namiotów. To pewnie Chaz i Justin. Wstałam razem z Christianem i ruszyliśmy w ich stronę. Ujrzałam Chaza i Justina. Nie widziałam nigdy Biebera na żywo. Ładny był. Ale nienawidzę go. Sądzę ,że wymądrza się cholernie i jest nie miły. Ale mogą być to plotki. Pożyjemy, zobaczymy.
- Cześć Bro! - krzyknął Christian rzucając się na Justina. Zaczęli się śmiać.
- Jezu, jak ty się młody zmieniłeś! - powiedział Justin spoglądając na Chrisa.
- A to jest Sophie, nasza przyjaciółka. - wtrącił Chaz. Justin popatrzył się na mnie i podał mi rękę.Nie był wkurwiony? Może nie...może ma w dupie to ,że będzie tutaj jakaś obca dziewczyna..
- Justin.- powiedział
- Sophie. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- To wy się zabawcie ,a ja pójdę do namiotu. - dopowiedziałam i weszłam do swojego namiotu. Otworzyłam torebkę, wyciągnęłam z niej telefon i słuchawki,podłączyłam je do telefonu ,położyłam się i zaczęłam słuchać.

*Oczami Chaza*
- Mam nadzieję, że Sophie nie będzie Ci przeszkadzać ,że z nami będzie. - zapytałem się Justina kiedy wyszliśmy z jeziora po kąpieli.
- Troche mnie wkurwiło, że nic nie powiedzieliście. Najlepiej jak ona nie będzie włazić mi w drogę. Jasne?- odpowiedział trochę wkurzony. Powiedziałem ciche 'Jasne" i wróciliśmy do naszego obrębu.
- Miejscówka jest zajebista. - powiedział Justin.
- No- odpowiedział Christian. Weszliśmy do swoich namiotów ,przebraliśmy się i wyszliśmy.
- Czas na kolację. - wtrącił Christian. - Poczekajcie ,pójdę po Honey.
- Po kogo? - zapytał Justin
- Po Sophie. Tak ją nazywamy. Nie ważne. - powiedziałem ,a Justin się zamknął. Poczekaliśmy aż Sophie wyjdzie.

***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz