*Oczami Christiana*
Po dwóch godzinach nagrywania filmików i robieniu zdjęć już byliśmy zmęczeni. Nie wiedzieliśmy co mamy robić. Odłożyłem kamerę do namiotu i wróciłem do chłopaków.
- Ej, może się poopalamy ? - zapytał nagle Chaz.
- Nie wiem, no, możemy. - odpowiedział Justin. Rozebraliśmy się do bokserek ,wyciągnęliśmy ręczniki i położyliśmy się na pomoście tak jak Honey.
- I jak tam Sophie? - zapytałem.
- A okej. - odpowiedziała ściągając okulary i patrząc na mnie. - Chyba już kończę,bo zaraz się spale.
- Ooooj, nie idź. - powiedział smutno Chaz.
- Ygh. Okej. Poleżę z wami jeszcze chwilę. - odpowiedziała i wróciła do dawnej pozycji. Spojrzałem chwilę na Justina. Patrzył się na Sophie. Chyba zaczarowała go. Po chwili ocknął się, zamknął oczy i udał ,że śpi.
- Cwaniak. - szepnąłem do siebie i nic już nie mówiłem.
Po godzinie leżenia i nic nie robienia w końcu wszyscy mieliśmy dość. Wstaliśmy i poszliśmy się ubrać,ponieważ zaraz będzie obiad.
- Okej, gotowi? - zapytał Justin wychodząc ze swojego namiotu.
- Tak . - odpowiedziałem z Chazem. Nagle ze swojego namiotu wyszła Honey. Też odpowiedziała 'Tak' i ruszyliśmy na obiad. Gdy weszliśmy i usiedliśmy do stolika podano nam Spaghetti. Makaron był bardzo długi i ledwo go zjedliśmy. Śmialiśmy się przez cały czas.
- Ej, Chaz, masz makaron na brodzie. - zaśmiała się Sophie , a my od razu za nią.
- Niesamowity obiad. - powiedziałem gdy wszyscy skończyliśmy wreszcie jeść.
- Mam pomysł. - wtrącił Justin.
- O co mu chodzi? - zapytał się mnie Chaz. Nagle Justin stanął na stolik i gwizdnął.
- Siema ludzie! Lubicie ogniska? Za pewnie tak. A wiecie gdzie można stworzyć największe ognisko? Pewnie wiecie. A więc zapraszam wszystkich! Będziemy smażyć kiełbasy, śpiewać , grać. Nie ważne ,że jest nas tu 80. Damy rade! A do tego nie wiadomo czy każdy przyjdzie. No więc kto na pewno nie przyjdzie? - zapytał się Justin. Rękę podniosło około 30 osób. - Rozumiem. A więc szkoda ,że nie przyjdziecie. Mam nadzieję ,że reszta się zjawi. Do zobaczenia! 18- wiecie gdzie. - Justin uśmiechnięty zakończył i zeskoczył ze stolika.
- No , już mamy co robić. - zaśmiał się ,a my przytaknęliśmy. Gdy każdy już zjadł ruszyliśmy do szefa tego miejsca, gdzie jesteśmy.
- Dzień dobry. Jestem Justin Bieber i chciałbym zrobić ognisko dla wszystkich tutaj co są. - wtrącił nagle Justin.
- Witam. Aha, rozumiem. To cudowny pomysł. Pomogę panu, a jedzeniem i piciem zajmą się kucharki. - uśmiechnął się szef. - A tak poza tym, to jestem Jeremy Cutter. Miło mi. - podał rękę Justinowi ruszyliśmy za nim. Doszliśmy do największego ogniska jakie widziałem w życiu. W okół niego było mnóstwo pieńków do siedzenia.
- Będzie cudownie. - powiedziała nagle Sophie i popatrzyła się nagle na mnie ,a potem na Justina. Ucieszyło mnie to.
- Masz rację - odpowiedziałem jej i się uśmiechnąłem. Justin po zakończonej rozmowie z szefem podszedł do nas.
- No. Załatwione to mamy jak w banku. Za chwile kucharki nam pomogą usmażyć kiełbasy, a ja polecę po gitary. Szef pozwolił nam siedzieć do której chcemy. Pilnujcie aby było tutaj okej. - powiedział stanowczo i ruszył do naszego obrębu.
- Okej. To co robimy? - zapytał Chaz. Nagle przypomniało mi się, że cudownie będzie robić zdjęcia i sfilmować to wszystko. Bez powiedzenia niczego poleciałem za Justinem.
- Hej bro! - krzyknąłem do niego. Justin się obrócił zdziwiony.
- Co ty tu robisz? - zapytał nagle.
- Idę z Tobą po kamerę i aparat. Wiesz...
- No wiem. - Justin się zaśmiał.
- Fajnie będzie. - dokończył i własnie w tym momencie doszliśmy do naszych namiotów. Ja poleciałem po sprzęt ,a Justin po gitary. Wyszliśmy w tym samym czasie.
- Chodź - powiedział do mnie i ruszyliśmy na tamto miejsce.
- Lubisz już Sophie?- powiedziałem nagle. Justin się tego nie spodziewał ale odpowiedział.
- Nie wiem. Lubię.
- Aha. A podoba Ci się? - zapytałem nie chcąc kończyć tej rozmowy.
- Hm...ładna jest. A ty po co zadajesz mi takie pytania? Przecież widać ,że na nią lecisz. - Justin poruszył brwiami patrząc na mnie.
- Do reszty Ci odwaliło? To jest moja mała słodka kruszynka, mój anioł. A nie dziewczyna. Nie chcę z nią chodzić.- powiedziałem.
- Aha. Rozumiem. -i na tym zakończyła się ta rozmowa. Kiedy doszliśmy na wyznaczone miejsce już kilka osób przyszło. Kucharki piekły kiełbasy. Znaleźliśmy Chaza i Honey i podeszliśmy do nich. Odstawiliśmy rzeczy. Justin stanął na pieńku.
- Cześć! Super ,że już pierwsi przyszli. Możecie zająć dowolne miejsca. Kiełbasy są za darmo. Jeżeli je chcecie, musicie podejść do kucharek. Mam nadzieję ,że będzie wam się podobać. - gdy zakończył ,coraz więcej ludzi przychodziło. Nagle już wszyscy się zebrali. Nie dla każdego starczyło miejsca, ale nie robili problemu i siedzieli na kocach na ziemi. Każdy rozmawiał z każdym, wszyscy się poznawali. Był śmiech, jedzenie, nawet piliśmy piwo. Ja nagrywałem, a Sophie wzięła mój aparat i robiła zdjęcia. Każdy pozował. W końcu Justin wyciągnął gitarę, ale najpierw znów przemówił.
- Kto tutaj umie grać na gitarze? Ale dobrze grać? Ponieważ chciałbym abyśmy sobie pośpiewali. Mam tutaj skserowane piosenki, niech ktoś rozda. - kilka osób podniosło rękę do grania na gitarze. Justin wybrał jakiegoś chłopaka. Dwie dziewczyny wzięły piosenki i rozdały je wszystkim. Zaczęliśmy śpiewać.Nie każdy znał piosenki, ale wczuwał się w rytm i po chwili dołączał. Sophie śpiewała wszystkie piosenki, ponieważ wszystkie znała. Ja i Chaz zresztą też. Justin również,ponieważ on był głównym prowadzącym. Gitarzysta sprawdził się nieźle. Musiałem to nagrać. I nagrałem. Po dwóch godzinach śpiewania,a przedtem po dwóch godzinach jedzenia i picia skończyliśmy. Lecz nie do końca. Kilka osób poszło ,a reszta została. Dalej rozmawialiśmy, poznawaliśmy się. Śmiechu nie zabrakło. Przestałem nagrywać i usiadłem koło Sophie. Porobiliśmy sobie kilka samojebek z nudów. Wyszliśmy bardzo śmiesznie. Justin sobie coś tam podśpiewywał. W końcu kolejne osoby szły. I kolejne. W końcu zostało może z 10 które piło do końca. Ale po godzinie ,pożegnali się i poszli. My zostaliśmy również. Justin był lekko zgaszony, Sophie też. Wódka , piwo i te sprawy. I właśnie z tego powodu cały czas się śmiali. Nie wiedzieli ,że tak naprawdę się nie lubią. To mi się bardzo podobało.
***
:))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz