*Oczami Sophie*
Usiedliśmy na ławce w okół różnych roślin i fontanny. Justin nie spuszczał ze mnie wzroku. Ciągle się uśmiechał. Peszyło mnie to trochę ale postanowiłam ,że nie będę sobie z tym nic robić. Bieber złapał mnie za rękę masując ją.
- Posłuchaj. Nie wiesz jak się czuję. Jesteś dziewczyną na którą nie czekałem nigdy ,ponieważ byłoby to za idealne. Dziewczyną o której nawet w snach nie marzyłem. Jesteś osobą którą kocham z całego życia. Można powiedzieć ,że to szczenięca miłość. Dlaczego? Ponieważ to dzieje się za szybko. Ale nie wytrzymałbym bez Ciebie ani dnia dłużej. Potrzebuje cię przy sobie. Znamy się chory tydzień. To naprawdę jest szalone. Wiem to. Ale potrzebuje Cię. Mam nadzieję ,że ty czujesz to samo. Nigdy nie widziałem cudowniejszej dziewczyny od Ciebie. - po tych słowach uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Zachciało mi się płakać. Płakać z tego cholernego szczęścia.
- Justin. To co powiedziałeś było cudowne. Kocham Cię całym sercem. Myślałam ,że to będą zwykle wakacje. Zero miłości i tylko przyjaźń. Myliłam się. Cholernie się myliłam. Nigdy nie byłam aż tak szczęśliwa. Trudno mi się do tego przyznać...ale jesteś moim pierwszym facetem. Pierwszym ,a już tak cudownym. - szepnęłam i zakryłam twarz. Było mi głupio. Cholernie głupio. Justin pewnie miał z million dziewczyn i wiedział o co chodzi. A ja? Moim jedynym chłopakiem był Lenny w podstawówce. Nie różniliśmy sie niczym.Tylko ubraniami. On nosił aparat, ja nosiłam aparat. Raz się pocałowaliśmy. To było beznadziejne. Od tamtej pory nigdy nie chciałam mieć chłopaka. A jednak. Nawet nie przemyślałam tego dobrze. A już podjęłam decyzje. Kocham Justina i nie chciałabym innego chłopaka. Nie obchodzi mnie to ,że jest sławnym gwiazdą czy ,że ma pełno pieniędzy. Ma cudowne serce, a to jest ważniejsze od bycia sławnym i pieniędzy.
- Nie. Proszę. Nie wstydź się. Przynajmniej przy mnie. Ja też Cię kocham z całego serca. Wiem ,że nie kochasz mnie za moje pieniądze, sławę czy umięśniony tors. Skąd to wiem? Czuje to w sercu. To nic ,że nie miałaś nigdy chłopaka. To nie czyni Cię gorszą. Tylko jeszcze bardziej lepszą. Wiadomo ,że nie jesteś puszczalską tylko czekasz na jedynego. A ja . - przerwał jakby bał się to wydusić z siebie.
- A ty? Nie bój się mnie Justin. - szepnęłam do niego i uśmiechnęłam się. Bieber się przybliżył do mnie ,objął mnie ramieniem.
- A ja chciałbym być tym jedynym.- powiedział prawie nie słyszalnie lecz to usłyszałam. Sercem. W tym momencie wyciągnął czerwoną jak krew różę.
- Jest cudowna Justin. - uśmiechnęłam się. Posadził mnie na kolanach. Patrzyliśmy na cudowne pary przechadzające się po parku. Nie ważne czy to były młode pary, czy strasznie stare które za pewnie przeszły dużo. To były tak samo kochające się pary. Uwielbiałam na takie osoby patrzeć. Chciałam się popatrzyć dalej ale Justin ściągnął mnie ze swoich kolan wyrywając mnie z marzeń. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy do fontan.Usiadłam na brzegu patrząc się na moją różę od Justina. On gdzieś zniknął. Chciałam się już odwrócić kiedy poczułam mokre ręce na mnie. Był to właśnie on. Kto? Mój książe. Jedyny. Na zawsze. Podniósł mnie jak swoją żonę i nagle byliśmy w wodzie. Justin był zamoczony. Ja nie. Trzymał mnie ciągle. Woda z fontann chlapała nas. Postawił mnie na płytkiej wodzie. Śmiałam się z Justina w niebo głosy. Chlapał się w tej wodzie jak szalony. Biegałam za nim jakbym była nie wiadomo kim. Zachowywaliśmy się jak chore dzieci które nie obchodziło to , że jesteśmy mokrzy po pas czy ,że jesteśmy w miejscu publicznym. W pewnym momencie zgubiłam Justina. Rozglądałam się za nim. W końcu ktoś zakrył mi oczy swoimi rękami. Wiedziałam ,że to Justin. Obróciłam się w jego stronę ,a on w tym momencie pocałował mnie. Wziął mnie na ręce i wyszliśmy z wody. Byliśmy cali mokrzy. Ciągle się śmialiśmy.
- Haha. Justin. To było cudowne !- uśmiechnęłam się do niego. Pocałował mnie w usta. Po chwili pogłębił pocałunek i już tkwiliśmy w namiętnym pocałunku. Nasze języki toczyły wojnę. Po kilku minutach całowania odessaliśmy się od siebie zdyszani. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy do wyjścia.
- Było cudownie. Dziękuję Ci jeszcze raz. Kocham Cię. - uśmiechnęłam się gdy już wyszliśmy z alejki.
***
Nie jest długi,ale no cóż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz